Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera — na próbę.

Człowiek współczesny ciągle za czymś goni, jednak paradoksalnie ciągle nie ma na nic czasu. Przewartościowaniu ulega to, co do tej pory w czasach kryzysu utrzymywało ludzi przy życiu. Niestety, historia ˗ także ta nieszczęsna ˗ często powtarza się, gdyż ludzie nie potrafią z niej wyciągać wniosków. Dzień, miesiąc, lata mijają a wraz z nimi upływa życie i zanika energia i siła, które są motorem wszelkiego działania człowieka. Co gorsza, coraz częściej ta dynamika nie jest w żaden sposób wykorzystywana, nierzadko ze strachu przed podjęciem najważniejszego wyzwania, jakim jest po prostu życie! 

Trudno się dziwić, że coraz więcej ludzi jest smutnych, jak mówił Papież Franciszek, podczas Światowych Dni Młodzieży w Polsce w 2016 roku, coraz więcej znudzonych ze smutną twarzą jakby ich życie nie miało żadnej wartości. Zatrważające jest to, że takie osoby porzucają swoje marzenia, to, co jest w nich najlepsze i szukają „oszołomienia”, które w konsekwencji prowadzi do izolacji, wyobcowania, beznadziei. W pogoni za tą ułudą, prowizorką egzystencji wchodzą często na mroczne drogi, które w końcu zmuszają do zapłaty i to zapłaty często najwyższej. Niemal automatycznie pojawia się pytanie: skąd w człowieku ta rezygnacja, smutek, strach, nuda, zniechęcenie? Skąd brak poczucia wartości życia? Skąd pomysł szukania spełnienia, nasycenia w złudnych iluzjach, jakie oferuje świat współczesny? 
„Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera – na próbę”, jak pisał Jan Paweł II, podkreślając jednocześnie, że życie jest jedno, życie jest darem, życie jest fundamentem godności człowieka, życie jest wartością najwyższą! Broń życia innych, słabych, chorych, najmniejszych, jednocześnie zachowuj swoje życie i dawaj świadectwo, że tak można, a nawet trzeba – bo nie żyje się na próbę. 
Obowiązek obrony życia to nie tylko nakaz Ewangelii i nie tylko piąte przykazanie Dekalogu. To także i przede wszystkim wartość podstawowa dla każdego człowieka, bez względu na jego kondycję zdrowotną czy moment rozwojowy. Każdy człowiek, bez względu na pochodzenie, status społeczny, wykształcenie, a nawet bez względu na ilość i jakość popełnionych przestępstw posiada tą samą, niezbywalną godność. Życie każdego człowieka jest święte, niezależnie od walorów bądź braków jego cielesnej natury. Ma ono bowiem szerszą, niż doczesna perspektywę. Właściwy wymiar osiąga ono dopiero w kontekście obiecanego nowego życia i przekracza w ten sposób granice codzienności.
Rezygnacja, smutek, strach, nuda, zniechęcenie, brak poczucia wartości życia wkradają się bardzo silnie w codzienność współczesnego człowieka. Papież Franciszek wychodzi temu naprzeciw wskazując, że prawdziwa radość życia i pasja rodzi się, gdy sam Jezus dotyka serca człowieka, przemieniając je w serce miłosierne.  Człowiek o sercu miłosiernym jest zdolny do naprawdę wielkich dzieł, do życia pełnego. Ma on także siłę by przeciwstawiać się tym wszystkim, którzy twierdzą, że nic nie można zmienić, że nic nie ma sensu, że nie warto. Tylko człowiek o sercu miłosiernym ma odwagę, by porzucić wygodę, iluzoryczne wartości i potrafi wyjść na spotkanie innych, być schronieniem dla tych, którzy nigdy nie mieli domu lub go stracili. Jedynie człowiek o miłosiernym sercu potrafi stworzyć atmosferę domu i rodziny dla tych, którzy musieli emigrować, jest zdolny do czułości i współczucia. Serce miłosierne potrafi dzielić swój chleb z głodnymi. Tak rozumiane miłosierdzie to nic innego jak zalążek nowego życia czy obrona życia już istniejącego. To także szansa na zmianę, bez osądzania, wypominania. To także zaufanie i otwartość, gościnność i współczucie, stwarzające warunki na przepracowanie przeszłości. To wreszcie także marzenia, które dają nadzieje i pasja, która popycha do działania. Serce miłosierne jest fundamentem całego ruchu pro life. Bo bronić życia, być pro life znaczy „pochylić się nad osobą samotną, porzuconą matką i jej poczętym dzieckiem, nad człowiekiem słabym i chorym, nad rodziną, która tak często potrzebuje pomocy, aby móc wypełnić swoją rolę”, jak mówi Ewa Kowalewska, przedstawicielka Human Life International – Polska. 
Papież Franciszek pytał młodych podczas SDM: „Czy jesteście zdolni do marzeń? Kiedy serce jest otwarte, jest zdolne do marzeń, jest w nim miejsce na miłosierdzie, czułość wobec cierpiących, miejsce, by stanąć obok tych, którzy w sercu nie mają pokoju, albo którym brakuje tego, co potrzebne do życia albo brakuje im najpiękniejszej rzeczy - wiary”. Czy ja i Ty jesteśmy gotowi do tego, by mieć marzenia? Czy życiem swoim umiesz świadczyć, że ostatnie słowo nie należy do krzyża, ale do Zmartwychwstania? 

Lena Szturomska - Jozwik

Comments powered by CComment

Ostatnio dodane